f(coś)=eRka, czyli przepis na test planowania i realizowania słownie i dosłownie w kilku krokach

Zaktualizowano: 30 sty

preludium, czyli dekonstrukcja tytułu


t jak test po raz pierwszy, ponieważ sprawdzimy[1] właściwości i działanie procesów.

jakich? – o tym za chwilę.


t jak test po raz drugi, ponieważ na podstawie tego przepisu, po piątkowej audycji w radiu algorytmia przygotujemy dla Was punktowane pytania dotyczące ważnych czynności w tych procesach, których nie powinniśmy pomijać.


t jak test po raz trzeci, ponieważ prawdopodobnie macie już swój plan, który możecie sprawdzić.


(ania) po raz pierwszy i nie każda (ania), tylko proces operacyjnego planow(ania) i w jego następstwie proces realizow(ania).

a co sprawdzać będziemy?

oczywiście plan, który powstał jako rezultat tego pierwszego (ania)[2]


t jak czas po raz pierwszy i ostatni.

dlaczego?

dlatego, że nie o długi okres nam[3] w tym przepisie chodzi tylko o kwartał lub 4 miesiące.

my wolimy 4 miesiące i rok na trymestry sobie często dzielimy.

zapytać możecie, dlaczego?

a choćby dlatego, że na 4 rundy takiego trudnego jednego i drugiego (ania) jeszcze gotowi nie jesteśmy. wciąż coś poprawiamy, doskonalimy i na 4 sprinty w ciągu roku czasu nie mamy, dlatego na razie tylko 3 robimy.


p jak proces po raz pierwszy i ostatni, ponieważ o procesie, procesach myśleć będziemy w trakcie przepisu tego stosowania i o to samo Was prosimy.


p jak przepis, ponieważ w kilku krokach (tu aktach), w kilku wskazówkach opiszemy sposób wykonywania procesów planowania i realizowania.


f(x)=y po raz pierwszy i ostatni, ponieważ każdy proces planowania i realizowania postać funkcji powinien mieć i basta.


akt 1

pracownia matematyczna, zawodowa analogia i funkcja w matematyce


w mojej pracowni matematycznej[4] - powiedziała oNa[5] - tuż nad tablicą, na prezydialnym zielonym suknie, białymi tekturowymi literami, przypięta była sentencja: „w każdej nauce jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki”[6].


wiecie, że ona wciąż, ta sekwencja jest ze mną, choć minęło tak wiele lat. na potrzeby tego przepisu posługując się zawodową analogią powiem tak:


„w każdym planowaniu i realizowaniu jest tyle skuteczności, ile w nich matematyki”


matematyki?

tak, tak, ale nie, że od razu całej, na razie tylko funkcji sobie użyjemy w funkcji osiągania rezultatów.


dlaczego?

dlatego, że poprawne planowanie i realizowanie powinno mieć postać funkcji f(x)=y


mieć postać funkcji, a co to znaczy? – zapewne zapytacie.


choćby to, że przynajmniej myśleć o tych (aniach) powinniśmy w matematyczny sposób, na przykład taki: jeżeli wykonam x, to osiągnę y; jeżeli wykonamy x, to osiągnę y.


matematycy często o funkcji mówią jak o maszynie, do której włożyć możemy dowolną liczbę, z którą ona wykona konkretne działanie i na wyjściu wyrzuci z siebie wynik np.: maszyna mnożąca przez 2: gdy wrzucimy do niej 6, maszyna pomnoży ja przez 2 i wypluje na wyjściu wynik 12.


i tyle w akcie pierwszym wystarczy.


akt 2

na scenie w roli głównej stoi x.

x – niewiadoma, chociaż to wcale żadna niewiadoma nie jest.


czy wiecie co oznacza symbol x w równaniu funkcji?

odpowiedź jest bardzo ciekawa[7]. x nie jest wcale niewiadoma.

w istocie całej sytuacji z tym „x” winni są tłumacze, oczywiście winni w pozytywny sposób. tłumacząc


arabskich matematyków, w arabskim słowie coś, pierwszą literą była litera sheen, którą wymawia się jak polskie „sz”. tego dwuznaku nie było i nie ma w języku hiszpańskim, w związku z tym tłumacze zastąpili ją grecką literą χ - chi, która optycznie do złudzenia przypomina x. i się stało, grecką literę w łacinie zastąpiono literą x i stąd w funkcji


x, który oznacza „coś”, zatem w naszym przepisie od teraz


f(coś)=y


ten mały „coś” w biznesie to wcale nie taki nieznany „ktoś”. o tym „cosiu” to my codziennie rozmawiamy, a niektórzy z nas to książki o nim już napisali lub napiszą.


w naszym planowaniu to działania, czynności i zachowania, które powinniśmy do maszyny wrzucić, o przepraszam wykonać w naszej firmie, by osiągnąć y.


dlaczego taki nieznany nie jest?

ponieważ na przykład w poprzednim okresie już „coś” do tej maszyny wrzuciliśmy i wiemy jakie to przyniosło efekty.


akt 3 w którym „cosie” przestają być bezimienne

ich imiona to:

pierwszaki, niechciaki i różnorodniaki


pierwszaki w zbiorze pierwszym zgromadziliśmy.

pierwszaki to „cosiaki”, których wykonywanie prowadzi bezpośrednio do osiągnięcia rezultatów. źródłem ich wyboru powinna być analiza efektywności poprzednich okresów. my w tej grupie dążymy do określenia podzbioru „cosiów” najskuteczniejszych[8]


niechciaki to zbiór drugi

niechciaki to „cosiaki”, które z różnych powodów wrzucamy do maszyny i dzięki temu nie robimy, nie mamy efektów. to złośliwy zbiór jest, kontrskutecznym go dodatkowo nazywamy. jeśli je robicie, to pierwszaków z reguły mniej robicie. podstępne są, czają się, czasami inni je nam na tacy podają jak pięknie opakowane mleko, ale naleśników dobrych z nich nie będzie.



zbiór 3 to „cosie” różnorodne, czyli różnorodniaki

np.: nowe, czyli rzeczy, których warto spróbować;

np.: odgrzewane, czyli rzeczy, które kiedyś robiliśmy i które warto zrobić raz jeszcze;

np.: zmodyfikowane, czyli stare udoskonalone.


i tyle w akcie 3, a w akcie 4 powiemy wam coś o „cosiach” realizowaniu


„pierwszaki” realizować powinniście poprawnie i raczej bez zmian w stosunku do poprzedniego okresu; są to „cosie”, które powinniście kontynuować.


„niechciaki” kumplami pacmana są, który zażera się waszą efektywnością zadaniową. eliminujcie ich wykonywanie, w język się ugryźcie, pięści zaciśnijcie i nie róbcie, czasu szkoda. uważajcie łatwo nie będzie, ale starajcie się ich nie wykonywać lub starajcie się zrobić coś, dzięki czemu nie będą ich wykonywać inni np.: organizujcie mniej spotkań.


„różnorodniaki” pilotażowo odpalajcie i po okresie próbnym dalej je róbcie lub z nich rezygnujcie.


w akcie 5 na scenie pojawia się nasza druga (ania), czyli proces realizowania.

jeśli „cosie” robimy, to również je mierzymy, ok?


a jak?


a za pomocą PI, czyli wskaźników efektywności (performance indicators) oraz KPI, czyli kluczowych wskaźników efektywności (key performance indicators).


PI i KPI niefinansowe powinny być i dzięki nim powinniście wiedzieć, jak pracujecie lub jak pracuje zespół, w którym pracujecie.

jeśli PI lub KPI finansowe są, to błąd. to nie wskaźniki efektywności[9] wtedy są, tylko wskaźniki rezultatów, o których w akcie kolejnym też słów kilka powiem.


pomiarów powinniście dokonywać codziennie lub raz na tydzień.

miary miesięczne, kwartalne i dłuższe wskaźnikami efektywności nie są, tylko rezultatu raczej. dobrym przykładem takiego PI niefinansowego jest np.: ilość spotkań handlowych umówionych na przyszły tydzień, na aktualny tydzień.


a po co tak mierzyć i mierzyć, powiecie?

trochę z uśmiechem, choćby po to by zwiększać wartość średniej podejmowania właściwych decyzji. temat arcyciekawy, pióra wart, także już niebawem kolejny artykuł o tym napiszę[10].


akt ten zakończmy zatem modyfikacją naszego wzoru funkcji


f(KPI) = y


i jeszcze jedna tylko uwaga, KPI tym się różni od PI, że więcej waży tzn., że bezpośrednio związany jest z kluczowymi czynnikami sukcesu.


akt 6 to „cięcie-gięcie”[11] naszego wzoru planowania i realizowania


f(x) = y

f(coś) = y

f(KPI) = y

f(KPI) = eRKa


tym razem jak widzisz (y) podmieniliśmy słowem eRka, czyli rezultat.

eRki to oczywiście rezultaty.

rezultaty które chcecie osiągnąć.


z logicznego punktu widzenia są niezmiernie ciekawe, ponieważ w procesie planowania są przyczyną procesu planowania i zarazem skutkiem realizowania planowania. takie małpki przewrotne są.


od nich nasze (anie), zwłaszcza planowanie powinniście zacząć, je powinniście ustalić i mierzyć.


a mierzyć je powinniście za pomocą RI i KRI, czyli wskaźników rezultatów (results indicators). wszystkie wskaźniki finansowe to wskaźniki rezultatów, pamiętajcie o tym.


a jak mamy eRki to czas na epilog, prosty i matematyczny:


f(x) = y


f(coś) = y


f (pierwszaki) = eRki i f(różnorodniaki) =eRki

→ jeśli poprawnie wykonujecie pierwszaki i różnorodniaki to rośnie prawdopodobieństwo osiągniecia eRek.


f (niechciaki) ≠ eRka

→ jeśli nie robicie lub robicie ich mniej to też rośnie prawdopodobieństwo osiągnięcia eRek.


f(KPI) = KRI

→ jeśli pierwszaki i różnorodniaki mierzycie za pomocą właściwych KPI to rośnie prawdopodobieństwo osiągniecia właściwych wartości KRI.



f (KPI) = (KRI) → to eRka > 100% będzie, czego NowoRocznie wam życzymy.


przepis powyższy uzupełnimy:

audycją w której o eRkach rozmawialiśmy – dużo przykładów było – link

testem składającym się z pytań za pomocą których można swoje (anie), czyli planowanie i realizowanie doskonalić.

przykładem z zespołu sprzedaży (artykuł/blog)

przykładem z pracy jednego z menedżerów.


kurtyna.

cdn.

algorytmia



[1] będziesz mogła, będziesz mógł, będziecie mogli – ta konwencja dotyczy wszystkich czasowników w tym artykule. [2] przy okazji przypomniałem sobie pewien kabaret, taki na czasie, w którym może nie pojawia się co prawda (-ania) tylko (-ana), czyli osoba znana, lubiana i inne nana, nana. warto obejrzeć. wszelkie skojarzenia z niektórymi aktualnymi bohaterami polskiego narodu uzasadnione. [3] nam, czyli algorytmii [4] której na pewno bym nie spalił, a przy okazji polecam książkę Jasona Wilkes’a: spal pracownię matematyczną i sam sobie wymyśl matematykę. [5] czyli menedżerka, szefowa zespołów sprzedaży i marketingu [6] Immanuel Kant [7] szczegóły w książce Jasona Wilkes’a lub w wystąpieniu Terrego Moore’a [8] do tego służy nam nasza autorska metoda algorytmia od której pochodzi nazwa firmy [9] kluczowe wskaźniki efektywności – david parmenter [10] oNa napisze [11] zapożyczenie ze starego programu Szymona Majewskiego „Słów cięcie – gięcie”

72 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie