kobieta w czerni, czyli 5 nastrojowych dreszczowców, które przetrwały próbę czasu.

co dziś obejrzeć?

szukanie pomysłu na wolny wieczór przed ekranem w wielu przypadkach sprowadza się do wertowania stron internetowych z filmami, czytania recenzji oraz oglądania trailerów.

lubię przeglądać subiektywne listy ulubionych produkcji filmowych innych osób. tym razem jednak postanowiłam stworzyć własną, na której znajdą się nastrojowe i sugestywne (według mnie) filmy grozy XX wieku.

(dlaczego wybór padł na dreszczowce? najpewniej udzieliła mi się jesienna, nieco melancholijna atmosfera)

postanowiłam nieco utrudnić sobie to zadanie, ograniczając się do zaledwie 5 tytułów. zależało mi na tym, aby zawrzeć w piątce produkcje znane, jak i te zupełnie zapomniane, pokryte grubą warstwą kurzu.

skupiłam się na filmach, które:

- mimo upływu lat wciąż doskonale się ogląda;

- są pełne wyrazu, stopniowo budują napięcie;

- budzą grozę pomimo braku spektakularnych efektów specjalnych.


zatem nie przedłużając – oto 5 klimatycznych filmów z dreszczykiem, które warto obejrzeć.


1. The Woman in Black [1989] – perła klasycznego kina grozy

reż. Herbert Wise

kobieta w czerni to mało znana brytyjska produkcja telewizyjna, o której istnieniu przypomniał remake z 2012 r. film jest adaptacją książki Susan Hill o tym samym tytule. na podstawie powieści powstała również ciesząca się ogromną popularnością sztuka teatralna the woman in black, odgrywana po dziś dzień na londyńskim west endzie. wersja filmowa, pomimo niewielkiego budżetu i braku wymyślnych efektów specjalnych, została bardzo dobrze przyjęta przez widzów. premiery doczekała się w wieczór wigilijny 1989 r. film opowiada historię doświadczonego przez życie prawnika Arthura Kidd’a (Adrian Rawlins), który został oddelegowany przez szefa kancelarii do uporządkowania spraw majątkowych po niedawno zmarłej klientce - wdowie Alice Drablow (Pauline Moran). mężczyzna wyrusza w podróż do crythin gifford, gdzie pośród osnutych mgłą moczarów znajduje się leciwa posiadłość samotnej kobiety. społeczność małej, nadmorskiej miejscowości odnosi się do Arthura z wyraźną niechęcią. gdy prawnik przystępuje do pracy, atmosfera w miasteczku zagęszcza się, a na wierzch wypływają skrywane od lat tajemnice.

kobieta w czerni to obraz ponadczasowy, uznawany przez wielu za jeden z najlepszych filmowych ghost story, jaki kiedykolwiek powstał. mamy tu posępną, surową atmosferę, stonowaną narrację z przemyślanymi dialogami oraz przeszywającą muzykę. powolne tempo akcji przerywają przerażające, naszpikowane grozą sekwencje stopniowo budujące uczucie niepokoju. staromodny (w pozytywnym znaczeniu tego słowa) dreszczowiec Herberta Wise ’a, jak mało który film grozy, potrafi tak sprawnie podkręcać złowieszczy nastrój. co więcej, robi to w niezwykle subtelny i nienachalny sposób. postać kobiety w czerni wtapia widza w fotel, a zastosowana rekwizytornia doskonale oddaje ducha filmu.

pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników sugestywnych ghost stories.


2. Psycho [1960] – adaptacja powieści Roberta Blocha reż. Alfred Hitchcock


na mojej liście nie mogło zabraknąć psychozy. i nie dlatego, że jest to film-ikona stworzony przez człowieka-legendę, ale z uwagi na to, że mimo upływu lat wciąż znakomicie się go ogląda i chętnie do niego wraca. kultowa, 45-sekundowa scena pod prysznicem, to jeden z najpopularniejszych motywów filmowych wykorzystywanych w popkulturze. psychozę zna każdy, choćby przelotnie. nie wszyscy jednak wiedzą, że film Hitchcocka jest adaptacją powieści Roberta Blocha o tym samym tytule. ponoć mistrz suspensu przed premierą psychozy wykupił z księgarń wszystkie egzemplarze książki, by widzowie nie znali zakończenia filmu.

o czym jest fabuła? młoda sekretarka Marion Crane (Janet Leigh) ucieka z phoenix ze sporą gotówką skradzioną firmie, w której pracuje. kobieta postanawia ułożyć sobie życie na nowo z kochankiem u boku. wyjeżdża do fairvale w kalifornii. w drodze zatrzymuje się w motelu prowadzonym przez Normana Bates’a (znakomity Anthony Perkins) – wrażliwego i nieśmiałego mężczyznę o nieco ekscentrycznym usposobieniu. Norman nie tylko prowadzi motel, ale również opiekuje się starą, schorowaną matką, zamieszkującą razem z nim okazały dom na wzgórzu. to właśnie w bate’s motel, przy akompaniamencie „krzyczących” skrzypiec rozegrano krwawą scenę pod prysznicem.

sam Hitchcock, który początkowo traktował psychozę jako „zapchajdziurę” w swojej filmowej karierze, nie spodziewał się tak ogromnego sukcesu. podczas premiery filmu 16 czerwca 1960 r. publika oszalała. ludzie w popłochu opuszczali salę kinową. nastrój przerażenia potęgowała muzyka Bernarda Herrmanna – amerykańskiego kompozytora, który stworzył ścieżkę dźwiękową do wielu innych filmów mistrza suspensu.

psychoza doczekała się niezliczonej ilości interpretacji z freudowską psychoanalizą na czele. i choć napisano o niej wiele, film po dziś dzień zachwyca wysmakowaną warstwą wizualną, doskonałą grą aktorską oraz dbałością o najmniejszy detal.

co stoi za sukcesem psychozy? skuteczny marketing, na którym Hitchcock bez wątpienia się znał, zdziałał swoje. z drugiej strony film mocno angażuje widza, a to sprzyja procesowi identyfikacji z bohaterami i poddaniu się odczuwanym przez nich gwałtownym emocjom.

psychoza to ten rodzaj filmu, który przypomina, że warto wracać do tego, co dobre.


3. The Changeling [1980] – na granicy horroru i dramatu psychologicznego

reż. Peter Medak

ceniony nowojorski kompozytor John Russell (George C. Scott), po śmierci żony i córki przenosi się do seattle, gdzie od agentki nieruchomości Claire Norman (Trish Van Devere) wynajmuje opuszczoną posiadłość. tuż po przeprowadzce główny bohater staje się świadkiem niewytłumaczalnych zjawisk i niepokojących zbiegów okoliczności. choć fabuła the changeling jest nad wyraz prosta, to kanadyjska produkcja uchodzi za jeden z najlepszych filmów o duchach wszechczasów.

scenariusz napisany przez Wiliama Grey’a i Dianę Maddox nawiązuje do rzekomo prawdziwych wydarzeń, mających miejsce w okazałej rezydencji Henry’ego Treata Rogersa, znajdującej się niegdyś na skraju cheesman park w denver. dom ten już nie istnieje (dwór zburzono w latach 80. XX w.), ale legenda o nawiedzonej posiadłości wciąż rozbudza wyobraźnię okolicznych mieszkańców, którzy na własną rękę próbują dociec prawdy o tym, co wydarzyło się w murach tajemniczego domostwa.

nastrojowa scenografia, znakomita gra aktorska George’a Scotta oraz starannie budowane napięcie, to tylko niektóre z wielu zalet filmu.

Medakowi udało się stworzyć obraz kunsztowny i inteligentny. przerażający, a jednocześnie subtelny. warstwę wizualną oraz dźwiękową dopracowano w każdym szczególe. w moim odczuciu kanadyjski dreszczowiec przetrwał próbę czasu i przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom klasycznego kina gatunkowego. będzie świetną odskocznią od współcześnie produkowanych horrorów o podobnej tematyce.


4. The Shining [1980] – w poszukiwaniu źródeł szaleństwa

reż. Stanley Kubrick


Jack Torrance (Jack Nicholson) wraz z żoną Wendy (Shelley Duvall) i synem Danny’m (Daniel Lloyd) przeprowadzają się do hotelu overlook, gdzie Jack – początkujący pisarz – objął posadę stróża. głowa rodziny stopniowo odkrywa swoją drugą, mroczną twarz. niemoc twórcza, życie w izolacji oraz problem alkoholowy potęgują atmosferę obłędu, budząc w Jacku najdziksze instynkty.

lśnienie, podobnie jak psychoza czy dziecko rosemary, wywarło ogromny wpływ na X muzę, a w szczególności na gatunek horroru psychologicznego. studenci filmoznawstwa i innych nauk o kulturze od lat w pocie czoła stawiają autora mechanicznej pomarańczy na piedestale, wychwalając jego wizjonerskie podejście, perfekcjonizm i niespotykaną charyzmę. tymczasem warto wspomnieć, że sam Stephen King nie zachwycił się adaptacją swojej książki (Kubrick nie był wierny pierwowzorowi i wiele elementów powieści pozmieniał). lśnienie otrzymało dwie nominacje do złotych malin – za najgorszą reżyserię oraz grę aktorki pierwszoplanowej. krytycy zarzucali filmowi nudę i przerysowanie zakrawające o kicz. był to kolejny film Kubricka – po mechanicznej pomarańczy – na którym nie pozostawiono suchej nitki.

dziś już wiemy, że po latach lśnienie okrzyknięto arcydziełem kina. czy słusznie? zdania są podzielone, co nie zmienia faktu, że popkultura czerpie z filmu pełnymi garściami. inspirację w lśnieniu odnajdywali inni twórcy filmowi, w tym David Lynch i Martin Scorsese.

powolne, płynne ujęcia oraz celowe powtarzanie tego samego środka wyrazu (na przykład kilkanaście uderzeń topora w słynnej scenie „otwierania” drzwi) było w tamtym czasie czymś niezwykłym. jeśli dodamy do tego upiorną muzykę (za którą odpowiedzialny był m.in. Krzysztof Penderecki), celowo rozświetloną lokację (zupełnie nietypowe rozwiązanie dla gatunku grozy), psychotycznego Jacka Nicholsona, rozhisteryzowaną Shelley Duvall i nadzwyczaj stonowanego Daniela Lloyda (który aż do premiery filmu nie wiedział, że gra w horrorze), otrzymamy obraz hipnotyzujący, mocno zapadający w pamięć. nawet jeśli lśnienie znacznie odbiega od literackiego pierwowzoru (co nie każdemu musi się podobać), to zdecydowanie zasługuje na zebrane laury.


5. The Innocents (1961) – w kleszczach lęku

reż. Jack Clayton

film the innocents jest adaptacją XIX-wiecznej prozy Henry’ego James’a The Turn of the Screw, której tytuł w polskim przekładzie Witolda Pospieszały brzmi „w kleszczach lęku”.

oryginalna powieść to klasyka gotyckiego horroru. pojawia się tu posępna, wiktoriańska posiadłość oraz skrywane przez lata tajemnice. upiorną historię spowija groza, niemniej nie mamy tu do czynienia z typowym ghost story. Henry James skupia się nie tyle na opisie niewyjaśnionych zdarzeń i okoliczności, co na introspekcji bohaterów oraz targających nimi emocjach.fantastycznie – moim zdaniem – zobrazował to Jack Clayton w swoim filmie. po produkcjach tego rodzaju można się spodziewać pewnej dozy naiwności i schematyzmu. tymczasem reżyser oferuje coś znacznie więcej. do ponurej rezydencji w blye przybywa panna Giddens (Deborah Kerr), która zostaje guwernantką dwójki sierot – małej Flory (Pamela Franklin) i dorastającego Miles’a (Martin Stephens). dzieci szybko zaskarbiają sobie sympatię nowej opiekunki. ta jednak szybko zaczyna doświadczać działania „złych mocy”, drzemiących w na pozór spokojnym domu. czy za dziwnymi zdarzeniami kryją się duchy zmarłych mieszkańców posiadłości? a może dwoje uroczych dzieci próbuje nastraszyć swoją opiekunkę?

nie uświadczymy tu jednoznacznych manifestacji świata duchów. otrzymamy za to świetnie sportretowane stadium psychologiczne głównej bohaterki.

powstało wiele filmów zainspirowanych książką The Turn of the Screw z 1889 r., jednak dzieło Claytona cieszy się największym uznaniem, co uważam za zasadne. jego ogromną siłą jest niejednoznaczność. film fantastycznie oddziałuje na wyobraźnię, uwodzi, wciąga w niepokojącą grę. obraz był inspiracją m.in. dla Kate Bush, która pod jego wpływem napisała utwór „the infant kiss”.

mimo że produkcja zdobyła nagrodę BAFTA (brytyjskiej akademii filmu i telewizji) dla najlepszego filmu brytyjskiego, a także została znakomicie przyjęta na festiwalu w cannes w 1962 r., dziś mało kto o niej pamięta.

warto docenić tę pozycję, nie traktując jej wyłącznie jak kolejną opowieść o duchach. film doczekał się mnóstwa interpretacji i znacznie wyróżnia się na tle dreszczowców powstałych w latach 50. oraz 60. w legendarnej wytwórni hammer. jeśli więc szukasz nieoczywistego horroru w starym (dobrym) stylu, koniecznie zapoznaj się z the innocents.


dobrego, nieco-strasznego oglądania


10 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie