top of page

zagubiona autostrada raz jeszcze

*tekst zawiera spoilery


obejrzyj to jeszcze raz, czytelniku.


15 stycznia 2022 r. minęło ćwierć wieku od premiery Zagubionej autostrady. film Davida Lyncha doczekał się setek recenzji, analiz i interpretacji. napisanie kompletnego, wyczerpującego temat artykułu, zawierającego pełen opis świata przedstawionego w Zagubionej autostradzie, nawiązującego do wszystkich wątków, symboli oraz kluczy interpretacyjnych, to zadanie karkołomne, którego mało kto chciałby się podjąć.

wszystkie materiały dotyczące filmu Lyncha, dostępne w internecie, magazynach filmowych czy nawet w podręcznikach na kierunkach filmoznawczych jedynie dotykają problematyki podjętej przez reżysera, eksponują tylko wybrane pola interpretacyjne.


podobnie i ten tekst nie będzie traktował o jedynej słusznej interpretacji filmu, bo takowa nie istnieje. w przypadku Zagubionej autostrady nie wystarczy powiedzieć, że ilu widzów, tyle interpretacji. można oglądać film kilkakrotnie i za każdym razem odnajdywać w nim inny sens (lub jego brak).

to cecha charakterystyczna twórczości filmowej Lyncha. podobnie jak zastosowanie specyficznych środków filmowych: długich ujęć skąpanych w mroku, pełnych zmysłowości zbliżeń kamery, urywanych, niepokojących scen, gry świateł i kolorów, oszczędnych, a jednocześnie bardzo wymownych dialogów.

Lost highway to produkcja francusko-amerykańska, którą wrzucono do szufladki z napisem neo-noir. scenariusz napisał David Lynch we współpracy z Barry’m Gifford’em, autorem powieści Dzikość serca, która również doczekała się filmowej adaptacji zrealizowanej przez Lyncha. mamy tu elementy rasowego thrillera, dramatu psychologicznego, a nawet filmu grozy. nie zabrakło surrealistycznej, nieco groteskowej wizji świata, w którym trudno odróżnić rzeczywistość od sennego koszmaru. poetyka snu to chyba jeden z ulubionych środków stosowanych przez Lyncha. sięga po niego nader chętnie, odmalowując przed naszymi oczami coraz to dziwaczniejsze kadry i postaci. do tego dochodzi motyw zapętlenia sprawiający, że historia Freda tak naprawdę nigdy się nie kończy.

co czuje zagubiony na autostradzie? w poszukiwaniu tożsamości.

film otwiera intrygujący utwór I’m deranged (David Bowie). widzimy ujęcie autostrady nocą. właściwie pędzimy przez nią z głównym bohaterem. Fred Madison (Bill Pullman) to saksofonista jazzowy utrzymujący się z muzyki. wraz ze swoją żoną Renee (Patricia Arquette) mieszka w ponurym, niemal pustym domu pod los angeles. ich zdawałoby się spokojne życie przerywają niepokojące zdarzenia. ktoś dzwoni domofonem i przekazuje dziwną informację: „dick laurent is dead”. innym razem małżonkowie odnajdują pod drzwiami kasetę VHS, a na niej niepokojące nagranie z ich domu. przerażona para zgłasza sprawę policji. tymczasem Freda zaczynają nawiedzać koszmarne wizje, w których widzi tajemniczego mężczyznę z bladą, teatralną twarzą. oniryczne imaginacje tworzą wielobarwne tło dla rozgrywanych wydarzeń.

w kolejnych sekwencjach państwo Madison bawią się na mocno zakrapianej imprezie. tam poznajemy Andy’ego – dawnego przyjaciela Renee, o którego Fred jest wyraźnie zazdrosny. na przyjęciu pojawia się również tajemniczy mężczyzna z koszmarów (Robert Blake), z którym pan Madison ucina sobie mało przyjemną pogawędkę. człowiek z bladą twarzą sądzi bowiem, że mężczyźni się znają. przyznaje nawet, że odwiedza dom Freda. ten, zdenerwowany i wystraszony, woła żonę i razem wychodzą do samochodu.

wkrótce pojawia się kolejna taśma video. tym razem Fred widzi na nagraniu siebie zalanego krwią. w kolejnych ujęciach obserwujemy głównego bohatera podczas przesłuchania policji. zostaje on zamknięty w więziennej celi, gdzie nadal miewa koszmarne halucynacje. w tym miejscu „przewodni” wątek fabularny urywa się, a w jego miejscu pojawia się nowy (czyżby na pewno?).


cruise me blond, cruise me babe.

w drugiej części filmu poznajemy Pete’a (Balthazar Getty), młodego mechanika samochodowego, który wraca z aresztu do domu rodzinnego i niewiele pamięta z ostatnich kilku dni. niebawem poznaje piękną blondynkę Alice (również graną przez Patricię Arquette). owa piękność jest kochanką pana Eddy’ego (Robert Loggia) – lokalnego mafiosy. ta znajomość nie wróży nic dobrego.

przy okazji dowiadujemy się, że Pete uosabia wszystko to, o czym marzy Fred. mąż Renee, targany negatywnymi emocjami wykazuje psychiczną oraz fizyczną słabość. czuje, że żona się od niego oddala. tymczasem młodszy Pete, pełen sił witalnych ochoczo wchodzi w romans z intrygującą blondynką nie zważając na niebezpieczeństwo ze strony jej partnera.


a Alice i Renee?

obie panie zdają się być jedną i tą samą osobą. czy Alice jest wytworem wyobraźni Freda? a może wyobrażeniem kobiety w ogóle? jedno jest pewne, zarówno blond Alice, jak i ciemnowłosa Renee są uosobieniem kinowej femme fatale. piękne, na pozór niewinne, po mistrzowsku zwodzące mężczyzn i traktujące ich instrumentalnie. taki obraz kobiety tajemniczej, zmysłowej, niebezpiecznej znajdziemy w niejednym filmie Lyncha.


film-zagadka czy chaotyczny ulepek?

wróćmy jednak do fabuły, która jest niejednorodna i niedająca się odczytać na jeden tylko sposób. świat przedstawiony w Zagubionej autostradzie to właściwie kilka światów spowitych nielinearną przestrzenią czasową.

czym jest tytułowa autostrada? introspekcją Freda poszukującego własnej tożsamości? być może to, co widz odbiera za prawdziwe, tak naprawdę jest wytworem wyobraźni głównego bohatera, a senne koszmary to rzeczywistość, od której Fred chce uciec? a co jeśli tajemniczy człowiek grany przez Roberta Blake’a to głos podświadomości, który ciągle pyta: kim jesteś, Fred? i nie otrzymuje odpowiedzi.

fabularne ceregiele.


Lynch nie dba o fabułę, a już na pewno nie o taką, którą chce śledzić mainstreamowy odbiorca. paradoksem jest jednak to, że filmy tego reżysera, w tym także Zagubiona autostrada angażują współczesnego widza pomimo surrealistycznych krzywizn, oniryzmu, niejednorodności obrazu czy rwanej fabuły, z której na pierwszy rzut oka nic nie wynika. w jaki sposób udało się Lynchowi przedostać do głównego nurtu kina i zostać zapamiętanym przez szerokie grono widzów, którzy niekoniecznie lubują się w artystycznych tworach à la Luis Buñuel?


być może dlatego, że autor Mullholan Drive powołuje do życia postaci z krwi i kości, targane ludzkimi emocjami, z którymi widz może się utożsamiać. reżyser wrzuca swoich bohaterów w abstrakcyjny, ale podświadomie bliski każdemu z nas świat. potrafi stworzyć interesujący klimat z przyjemną w odbiorze warstwą wizualną i dźwiękową. nie trzeba być fanem Marilyna Mansona, Nine Inch Nails czy Rammstein, żeby odkryć w Zagubionej autostradzie coś magnetyzującego.


warto wspomnieć, że David Lynch od lat współpracuje z kompozytorem Angelo Badalamenti, który stworzył temat muzyczny do Miasteczka Twin Peaks, Dzikości serca oraz Mulholland Drive (w tym ostatnim kompozytor nawet zagrał). Lynch łączy eteryczne i melodyjne dźwięki z niepokojącymi industrialnymi tyradami. efekt może szokować, ale świetnie odzwierciedla kondycję psychiczną bohaterów.


widzu, złóż to sam.


bez wątpienia Lynchowi udało się stworzyć obraz dopieszczony pod względem estetycznym. obraz ten niejako pochłania widza i wrzuca go w wir dziwacznych zdarzeń. mroczne ujęcia spowite czerwoną kurtyną zapraszają do złowrogiego świata strasznych wizji, w którym trudno zaufać nawet samemu sobie. zniekształcone kadry i wszelka nienaturalność przychodzą Lynchowi z niezwykłą łatwością. można odnieść wrażenie, że reżyser czuje niechęć do wyjaśniania czegokolwiek. stawia widza przed trudnym zadaniem. zachęca go do samodzielnego odtworzenia struktury filmu, rozszyfrowania zagadki. czy wpuszcza go w maliny? nawet jeśli tak, nie mam mu tego za złe.


martyna

7 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page